

Nazywam się Chiara Borek i jestem terapeutką stylu, masażystką, prowadzę warsztaty z automasażu, tworzę kursy online i kobiece spotkania wokół wizerunku, zmysłów i przemian.
Wiem, że to najwyższy czas, byśmy, my kobiety, dostrzegły, że każda z nas jest piękna, sprawcza i twórcza. Że nosi w sobie moc, którą często zagłusza – przekonaniami, nawykami, umniejszaniem siebie. Ale też że jest naprawdę wyjątkowa, choć czasem gubi swoją indywidualność gdzieś po drodze.
To czas by świat w końcu mógł się nami zachwycić.
Droga, która mnie tu przyniosła
Zawsze byłam blisko kobiet, dziewczyn, koleżanek i nieznajomych – blisko ich zwierzeń, sekretów, marzeń, którymi chętnie się ze mną dzieliły. Już w szkole stałam się powierniczką trudnych tematów: uzależnień, zaburzeń odżywiania… no wielu ciężkich sytuacji, których byłam świadkiem lub doświadczyłam… pewnie o wiele za wcześnie. To mnie ukształtowało i trzymało blisko ziemi. A obok tego, była sztuka, taniec, kolory, tkaniny, moja wrażliwość na estetykę i piękno. No i jeszcze ta umiejętność – totalnie nie wiem skąd – nauki innych, tłumaczenia rzeczy, których nawet sama nie opanowałam do perfekcji, ale przez obserwację i obrazowe tłumaczenie potrafiłam podpowiedzieć co zmienić, a czasem nawet przyczynić się do jakiegoś małego cudu, gdzie komuś w końcu „coś kliknęło”. (I tu mam szkliste oczy, na myśl o historiach, które kiedyś Wam opowiem, w moich czułych listach, śmiało zapisujcie się do newslettera)A ciuchy? Odrzucałam to długo, ale mam to we krwi. Moja rodzina od ponad 30 lat ubiera kobiety – nie tylko sprzedaje ubrania, ale doradza im, w czym będą wyglądały i czuły się najlepiej.

Moja nauka i droga zawodowa wyglądać może jak niezły zlepek różnorodnych rzeczy: historia sztuki, wzornictwo, pedagogika, pracownia ceramiczna, gdzie tworzyłam z porcelany i prowadziłam warsztaty dl adzieci i dorosłych, później prowadzenie mediów społecznościowych dla innych. Jakieś tworzenie ekspozytorów i scenografii. Asystentura w School of Form. Praca w sklepie ze światowym designem. Wszystko to wydaje się z różnych bajek — ale prawda jest inna, a przynajmniej ja widzę w tym sens i jak jedno z drugim się przenika, uzupełnia i zaprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem, a które jest dopiero jednym z przystanków „do celu”, a raczej na drodze zwanej „życiem”.
Zaczerpnęłam po trochu z różnych doświadczeń i przykładowo tak to widzę (skrótowo oczywiście i jednocześnie długo – oczywiście): praca z masażem jest dla mnie trochę jak choreografia. Znajomość ciała i ruchu, którą mam dzięki wieloletnim treningom tańca, pozwala mi poruszać się swobodniej w pracy z kobiecym ciałem. Glina sprawiła, że moje dłonie są silne i delikatne zarazem. Dzięki historii sztuki dążę do piękna i zachwytu. A szkolenia z technik Kobido, Automasażu, wspomagania bioregeneracji itp. wydobyły moje umiejętności, poukładały rytuały i dalej się tu rozwijam.
A ciało i mindset? To było coś, nad czym pracowałam ciągle – próbując coraz to nowszych rzeczy, szukając swojej ścieżki do zdrowia i spokoju. Dużo chorowałam. I właśnie “dzięki” temu odkryłam moc terapii manualnych – dotyk, który uzdrawia, uspokaja, przywraca do siebie. Dla mnie okazały się zbawienne i najskuteczniejsze. [Thank God for osteopaths, physiotherapists and healers.]
Terapia, coaching, mentorka, te setki książek na moim koncie, no wydawać by się mogło że naturalnym wyborem zawodu wydawał się psycholog lub coach, ale bałam się, że z moją wrażliwością nie udźwignę cudzych problemów. Jednak chyba musiał przyjść ten moment, ta gotowość… Więc gdy zawołała mnie możliwość własnej transformacji w Inside Your Style School w Stylewatch Academy Sylwii Antoszkiewicz, nie wahałam się (tfu wahałam się i to bardzo, bo miałam zainwestować w to swoje wszystkie oszczędności, ale o tym kiedy indziej) – i to dało mi moc, światło – taki rodzaj energii i wiary w siebie jakiego wcześniej nie miałam. Dziś dumnie noszę tytuł terapeutki stylu (certyfikat 235920, zawód coach) i dzielę się swoim doświadczeniem, prowadząc kobiety przez zmiany, które zaczynają się w głowie, a kończą… wszędzie, bo styl to nie tylko to co na siebie zakładasz, to Twoje codzienne wybory.

Kim jestem poza pracą?
Nie lubię o sobie mówić, zdecydowanie wolę słuchać. I staram się być sobą, w prawdzie i zgodzie ze sobą, bez udawania. Jeszcze zwalczam swoje schematy, rozpracowuję samą siebie, ale wiem na pewno: napędza mnie miłość — mam w sobie nieskończone pokłady opiekuńczości i miłości właśnie. Proste, codzienne chwile z moim ukochanym człowiekiem na ziemi są dla mnie najcenniejsze. Kocham babskie wyjazdy, sportowe obozy, ciepło i słońce.
Moja droga to nie magiczna pigułka, nie jedno spotkanie, olśnienie czy objawienie. To przekopywanie gruzu, rozwalanie domków z kart, palenie wszystkiego i zaczynanie na nowo. Sadzenie intencji, działanie, błędy, wiara, że coś się w końcu uda. I się udaje.
A że znalazłam dowody na to, że się udaje nie tylko mi i jest do tego jest to zajebiste – idę w to dalej z ciekawością, ekscytacją i odwagą.
Ostatnio noszę w sobie wartości zachwytu, wytrwałości i miłości – ale kto ze mną pracował i zna metodę pracy z wartościami, wie, że dobrze, jak te wartości się zmieniają.
Jak możemy współpracować?
Jeśli czujesz, że:
- chcesz odnaleźć siebie w swoim wyglądzie, ale nie wiesz, od czego zacząć
- potrzebujesz złapać oddech i wrócić do kontaktu ze swoim ciałem
- gubisz się w szafie i w życiu, i czujesz, że czas na zmianę
- marzysz o spójności między tym, kim jesteś w środku, a tym, co pokazujesz światu
- potrzebujesz kogoś, kto Cię wysłucha, nie oceni i da Ci kopa, kiedy trzeba
Zapisz się do mojego newslettera – to miejsce, gdzie dzielę się inspiracjami, narzędziami i historiami transformacji. To przestrzeń, w której zaczynam opowiadać o tym, jak naprawdę wygląda droga do siebie — z czułością, bez osądów, z mocą.
Bo to, czego szukasz, często czeka w miejscu, którego unikasz najbardziej — w Tobie.
Chiara Borek
Terapeutka stylu • Coachka • Masażystka
Cheerleaderka każdej kobiety